top of page

Dlaczego dziecko powinno śpiewać w jednym chórze a nie w kilku jednocześnie?

Płynąc łódką, do której świadomie wsiedliśmy wraz z innymi: w jedną, tę samą stronę, po spokojnej wodzie można dopłynąć daleko i bez zakłóceń. Kiedy ktoś z tej łódki wyskoczy, nie dość, że łódka zaczyna drgać i może całkowicie zatonąć, to jeszcze kiedy wróci z powrotem ktoś kto wyskoczył na chwilę i zrobił to pozornie nie zauważenie i dla niego zupełnie normalnie - sprawi, że reszta osób z łódki będzie trochę mokra od tej osoby. Łódź już nie płynie tak jak wcześniej, a ciężar wody z tej osoby zatapia łódkę, powoli i niewidzialnie. Nawet, gdy woda na ubraniu wyschła, plamy zostają. Im dalej i płynniej płynie łódka, tym rekiny, które chcą zjeść ludzi wołają ich, aby wyskakiwali z łódki wabiąc ich i tu zamiana ról rybak-ryba: różnymi przynętami. tym razem wabi rekin. Czasem wyskoczenie z łódki kończy się utopieniem, albo chwilową, nawet miłą kąpielą. Gorzej jednak, gdy tonący chwyta się łódki i chce do niej wrócić, nie pamiętając już o tym, że z niej przed chwilą wyskoczył i że znalazł się na środku jeziora dzięki kapitanowi, bo gdyby nie łódka stał by dalej na brzegu, a rekiny, które nie potrafią zbudować łódki nawet by o nim nie słyszały… .

A może ktoś właśnie w Twoim otoczeniu chce, by nie było ani łódki ani wody? Życie pokazuje, że i rekin bez wody długo nie pożyje...

Udział chóru w konkursach, projektach, rekrutacji w programach rozwojowych na podstawie aktualnej, imiennej listy chórzystów, dokumentacji zdjęciowej, projektach wspierających działalność chóru wymaga wprowadzenia pewnych zasad. Plan pracy nauczyciela zaplanowany jest w cyklu roku szkolnego i zawiera odpowiedni dobór ćwiczeń, repertuaru i rozwoju głosu dobieranych indywidualnie dla każdego głosu, bez uwzględnienia dodatkowych koncertów i repertuaru - w skali roku, z góry. Nie ma możliwości prawidłowego funkcjonowania chóru np.: podczas koncertów wspólnych dla obu chórów, gdy dziecko musi, np.: przebierać się kilkukrotnie podczas bardzo stresujących dla dziecka okoliczności wynikających z uczestnictwa w danym koncercie. Czas przed występem to także ważny czas, równie ważny jak sam występ. Aby śpiewać czysto i profesjonalnie nie należy tylko "wstać i już'.

Powyższe zasady i inne wprowadzane są w chórach oparciu przede wszystkim o dobro dziecka i wynikają z odpowiednich kwalifikacji, przygotowania pedagogicznego, doświadczenia Dyrygenta, który używając słowa 'chór' jest świadomy tego, czym jest tak naprawdę chór. Sama nazwa nie jest jednorazowym tworem, a zorganizowaną, systematyczną współpracą podczas prób, oraz żywym, wspólnym organizmem. Tylko wtedy rozwój głosów następuje prawidłowo. Każdy, kto jest dyrygentem Chóru, przygotowanym do tego - o tym wie. Pamiętajmy o tym, ze głos ludzki, szczególnie głos tak bardzo narażony na kontuzje jak głos śpiewaka wymaga odpowiedniego kierowania.

Chór to jedna rodzina i chór to nie tylko śpiewanie.

Skuteczna i efektywna edukacja nigdy nie zaistnieje, gdy nie ma mowy o zaufaniu do dyrygenta. Dodatkowo materiał, nad którym pracuje chór jest przygotowywany maksymalnie absorbując możliwości poznawcze dziecka. Dyrygenci chcą nade wszystko unikać sytuacji, w której dziecko nie jest dostatecznie przygotowane do ostatecznie żadnego z występów, bo ma za dużo materiału do przyswajania, pomijając fakt nieobecności na próbach z powodu uczestnictwa w innych. Jest to nieuczciwe wobec kolegów i koleżanek z chóru i bardzo negatywnie wpływa na atmosferę w grupie, o czym Państwo jako Rodzice nie wiecie, bo w nich nie uczestniczycie. Stąd często pojawiają się łzy i niezadowolenie, rozczarowanie wobec gorszego przygotowania dziecka, które to okoliczności powodują, że dziecko w końcu przestanie w ogóle śpiewać. Dziecko nie będzie nigdy zadowolone śpiewając w dwóch zespołach jednocześnie. Nie da się być wszędzie i łapać wszystkich srok za ogon jak mówi stare powiedzenie. Ostatecznie gdzieś będzie płacz.

My jako korepetytorzy widzimy, jak bardzo destrukcyjnie na grupę wpływają takie jednorazowe 'wyjścia'. 

Ponadto program, który planujemy dla dzieci w naszej ocenie zajmuje im 100% ich czasu, który mogą w czasie wolnym w domu spędzić na powtórki materiału. To jest 'full time' ich zapotrzebowania na rozwój emisji głosu. Wyobraźcie sobie piłkarza, który ma radochę ze strzelania goli - ale nikt mu nie wytłumaczył, do końca , że te strzelane do własnej bramki nawet efektownie nie przyniosą efektu. Więc tłumaczę. Aby zespół dobrze śpiewał dziecko powinno mieć jednego Dyrygenta.

Słowo o metodach pracy z dziećmi. Każdy prowadzący stosuje swoje metody, i bardzo często nie pokrywają się one z metodami drugiego dyrygenta. Nie da się mieć dwóch lekarzy, a nauka śpiewu to istotna ingerencja w ciało człowieka. Każdy nauczyciel sam decyduje jak i w jaki sposób będzie budować swój zespół. A te najlepsze buduje się latami.

Na próbach, które prowadzi się z dziećmi także rozmawia się o wspólnych, w/w zasadach. Proszę pamiętać o tym, gdy zajdzie konieczność wytłumaczenia dziecku dlaczego zostało skreślone z listy chórzystów. To nie wina nauczyciela, ale złamania zasad. Wedle misji upowszechniania kultury poprzez chór, chór to zorganizowana i stała praca z dziećmi nad emisją głosu i ich rozwojem bez zakłóceń. Apelujemy o rozwagę, zdrowy rozsądek i zdrowe zasady współpracy. Dziecko, tak jak w sklepie chce wszystkiego, ale dla jego dobra nie wszystko Państwo mu przecież kupujecie. Przypominamy jednocześnie, że to często macierzysty chóry jest głównym architektem osiągnięć wokalnych Państwa dzieci, które podczas wstępnego przesłuchania do chóru nie posiadały w większości w ogóle zdolności śpiewu wielogłosowego oraz prawidłowej emisji głosu. 

Dziecku można wszystko wmówić i ukryć brak kompetencji, szczególnie na jednorazowych próbach czy koncertach. Stąd pewnie nie przypadkowo powstały szkoły i studia dla osób, które chcą zajmować się edukacją muzyczną dzieci, by nie narażać ich na sytuacje, które nie powinny mieć w ogóle miejsca, pomijając stosunki koleżeńskie między organizatorami koncertów, którzy powinni się wspierać. Praca z dzieckiem to nie eksperyment czy zabawa. Bardzo zależy nam na uczestnictwie w koncertach, przeprowadzanych jednak wedle zasad, które dotychczas zostały ustalone i opisane w wielu publikacjach, na podstawie doświadczeń całych pokoleń Dyrygentów. Nigdzie w nich nie ma opisanych praktyk zapraszania chórzystów do koncertu bez informowania Dyrygenta, czyli osoby, która na codzień systematycznie i regularnie pracuje z dzieckiem i ma plan na jego rozwój. W końcu to rodzic pierwszy przyprowadził dziecko do nauczyciela a nie odwrotnie. Wszystkich tych z kolei, którzy są ciekawi jak zbudować swój własny, stały i porządny chór, zanim swój zespół nazwą właśnie używając tego słowa - odsyłamy na studia dyrygenckie. 

Zdajemy sobie jednak sprawę z wysokich umiejętności naszych śpiewaków, które nabyli przez systematyczne, co tygodniowe próby, prze wiele lat, przecież nie na przymus... - tym samym apelując o kontakt tych wszystkich, którzy chcą na swoich koncertach słyszeć chórzystów chórów, które prowadzicie. Bardzo chętnie dołączycie przecież do różnych wydarzeń artystycznych, a kalendarz koncertowy chętnie uzupełnicie o nowe doświadczenia i koncerty, bo muzyka powinna łączyć i łagodzić obyczaje. Jednocześnie prosząc o nie wprowadzanie zamętu w świecie dziecka, które niestety jeszcze nie jest do końca świadome dlaczego, po co, z kim, czego i kiedy ma się uczyć. Bo to tylko dziecko. Ale skoro Mamo, Tato! zostawiasz mnie samą z kimś na długi czas to chyba masz zaufanie do tej osoby? Więc trzymaj się zasad - bo zespół to zespół.

Oczywiście w relacji nauczyciel - rodzic - ostatecznie to rodzic decyduje co jest najlepsze dla jego dziecka, jakie ma aspiracje, i czy przestrzega zasad czy nie, z pełną świadomością konsekwencji. Można się z tym wszystkim nie zgadzać, ale czasem warto przemyśleć dwa razy, bo dzieci też już wiedzą czym jest 'team'.

fragmenty wykładu podczas sympozjum dot. muzyki chóralnej prof Antoniego Zoły: “Razem można więcej, Warszawa 2003” 

Dlaczego moje dziecko
nie śpiewa jeszcze solo,
dlaczego, dlaczego, dlaczego?

Ćwiczenia dla matki i dziecka

Szanowna Pani! Dlaczego moje dziecko jeszcze nie występuje ???!!! W takim razie się obrażam!

czyli: Kiedy dziecko nie jest jeszcze gotowe na udział w przedstawieniu…


 

Jest drugi punkt widzenia i ten nie każdy jest w stanie zobaczyć. 

 

Ze względu na różnorodność dzieci możemy im przydzielać role odpowiednio do predyspozycji. Ale czy zawsze wszyscy są w stanie sprostać oczekiwaniom? Rodzice chcą widzieć swoje dziecko w pięknym ubraniu i recytujące długo przygotowywany tekst. Ze łzami w oczach i telefonem przed sobą robią zdjęcia rozsyłając od razu do babci, cioci i wujka. Są dzieci, które to uwielbiają i nie jest to złe. Jednak chciałabym, by choć raz ktoś stanął tak całkiem z boku i spojrzał na to, co nie jest spontaniczne, radosne i błyszczące. Często się zdarza, że na takim wydarzeniu jest co najmniej jedno dziecko, które chce stać się w tym momencie niewidzialne. Może stoi ze spuszczoną głową i się nie rusza, może zasłania dłońmi twarz. Może ma przerażony wzrok i trzyma się kurczowo nauczyciela, a może po policzkach lecą mu łzy? Co nie oznacza, że nie chce śpiewać np w grupie.

Dziecko, które w taki sposób zachowuje się na występie, na pewno nie będzie tego momentu dobrze wspominać. Zawsze zastanawiam się, dlaczego ktoś dopuścił do tego, by brało w tym udział? Czy robi się to na pokaz, bo każde dziecko musi wystąpić, bo rodzic tego oczekuje? 

Apeluję tym tekstem do wszystkich dorosłych, którzy mają w swoim otoczeniu dzieci, by w takich momentach pomyśleli o ich potrzebach i możliwościach. Nie zawsze jest tak, że dziecko przeżywa chwilowe załamanie czy smutek, a nawet jeśli, to czy nie zasługuje na szacunek? Warto zainteresować się, czy to dziecko być może zmaga się z poważniejszym problemem lub nawet zaburzeniem. Zachowanie takie może świadczyć o odczuwaniu silnego lęku spowodowanego czymś na zasadzie fobii społecznej. Jest postawione w sytuacji, gdzie musi wystąpić solo, pokazać się nagle szerokiej widowni, najczęściej jeszcze w przebraniu, w odpowiednim momencie mówić, śpiewać, tańczyć i choćby najbardziej na świecie chciało to zrobić, jest sparaliżowane strachem. Może to być zaburzenie zwane mutyzmem wybiórczym, gdzie dziecko na co dzień rezolutne i rozgadane, milknie w niektórych miejscach czy sytuacjach. Nie jest w stanie nad tym zapanować. 

 

Warto zaufać nauczycielowi, szczególnie temu, ktory spędza czas z dzieckiem na zajęciach i, który także chce jak najlepiej dla swojego ucznia, tak jak rodzic. 

 

Czasami może być tak, że kolejne kilka wystąpień dziecko będzie siedziało na widowni, ale za jakiś czas, gdy będzie już w pełni na to gotowe, wejdzie na tą scenę samo, z uśmiechem widocznym w oczach i na twarzy i wykona swoje pierwsze wspaniałe solo.

 

Rodzice, nie przyszliście tu dla siebie

Brzmi jak przesada? To wyobraźcie sobie, że szef organizuje obowiązkowy występ taneczno-wokalny twojego działu, na który zaprasza rodziny swoich pracowników. Byłoby fajnie zatańczyć przed gronem filmujących cię osób? A może miałbyś odwagę się sprzeciwić? Tak myślałam.

 

Kluczowe wydaje się zrozumienie dziecka oraz zaufanie do nauczyciela, który także chce jak najlepiej.

Muzyka to idealna sprawa do nabycia odwagi, obycia z publicznymi występami, ale proszę pamiętać, że na wszystko potrzeba czasu. 
 

fragmenty publikacji: Ewy Bukowieckiej-Janik

Zrzut ekranu 2023-10-30 o 12.59_edited.jpg

Badań potwierdzających wielorakie i wieloaspektowe korzyści, jakie dzieci czerpią ze śpiewania w chórze i - szerzej - z obcowania z muzyką, jest na świecie wiele. Jedno z najnowszych i najszerszej zakrojonych zostało przeprowadzone w Stanach Zjednoczonych w 2009 roku na zlecenie organizacji Chorus America. Badaniem The Chorus Impact Study zostały objęte osoby śpiewające w chórach amatorskich – zarówno dorośli, jak i dzieci.


Wniosek z badania jest następujący: dzieci śpiewające w chórze odnoszą sukcesy w nauce i są wyposażone w cenne umiejętności życiowe. W porównaniu z dziećmi nieśpiewającymi, dzieci śpiewające w chórze zdobywają wyższe stopnie i - ogólnie - radzą sobie zdecydowanie lepiej w szkole, zarówno w przedmiotach humanistyczno-artystycznych, jak i np. w matematyce. Taką zmianę zaobserwowali amerykańscy rodzice po tym, jak ich nieśpiewające dotychczas dzieci dołączyły do grupy chóralnej.


Obok poprawy szkolnych wyników, rodzice zauważyli również różnicę w stopniu opanowania tzw. umiejętności życiowych - osobistych i społecznych - przez swoje śpiewające dzieci. Regularne uczestnictwo dzieci w zajęciach chóralnych wpłynęło znacząco na polepszenie ich pamięci, samodyscyplinę i wzrost odpowiedzialności za samego siebie.


Nauczyciele i wychowawcy potwierdzili spostrzeżenia rodziców podkreślając, że śpiewanie w chórze poprawiło również takie kompetencje społeczne dzieci, jak panowanie nad emocjami i ich konstruktywne wyrażanie czy też umiejętność zaistnienia w grupie i współpracy z innymi. Dzieci śpiewające w chórze są bardziej pozytywnie nastawione do życia, chętniej angażują się w różne rodzaje działalności pozaszkolnej, w tym w zajęcia sportowe i działania na rzecz lokalnej wspólnoty.


Jeśli dziecko będzie kontynuowało śpiewanie w wieku nastoletnim i dorosłym, wpłynie to na jego postawę życiową i obywatelską. Dorośli śpiewający w chórze są świadomymi, pozytywnie zaangażowanymi obywatelami, o rozwiniętych umiejętnościach społecznych – to z kolei wniosek z części badania The Chorus Impact Study dotyczącej dorosłych chórzystów.

 

Mówiąc o badaniach, warto wspomnieć o tym, które w 2001 roku przeprowadzili kanadyjscy neurolodzy Blood i Zatorre. Wykazało ono, że obcowanie z muzyką generuje intensywne uczucie szczęścia, stymuluje układ nagrody, zwany też ośrodkiem przyjemności, czyli zbiór struktur mózgowych związanych z motywacją i kontrolą zachowania. W świecie nauki nie od dziś wiadomo, że śpiew niesamowicie przyczynia się do rozwoju i regeneracji mózgu. Muzykalni ludzie uczą się szybciej, lepiej się koncentrują i zapamiętują, łatwiej też uczą się języków obcych. Moi chórzyści z łatwością przyswajają piosenki śpiewane w różnych językach, w tym tak „egzotycznych”, jak japoński, fiński czy hebrajski. Po miesiącach ćwiczeń wokalnych zauważam olbrzymie skoki rozwojowe u dzieci i młodzieży."

 

 

Edukacja muzyczna dzisiejsza wymaga od nauczycieli wielkiej inwencji twórczej, tak by dziecko na zajęciach czuło się już nawet nie tak jak w domu, ale nawet lepiej.

Jak czytamy w Raporcie o stanie muzyki wśród dzieci: „Jazz ze swojej natury jest dziedziną praktyczną, w której mniejsze znaczenie ma to, co wykonawca gra, nie to, w jaki sposób to robi. O kwalifikacjach muzyka decyduje więc nie tyle sam proces kompozytorski, (wcale nie szkoły, tytuły i dokumenty) - ile wykonawcza praktyka w obrębie konwencji i zdolność improwizatorska rozumiana jako umiejętność nieustannego kreowania rzeczywistości muzycznej”. Bogate instrumentarium (instrumenty elektroniczne) i elementy improwizacji nadają muzyce barw i pobudzają wyobraźnię.�

Muzyka ma być bliska i przyjazna wolności, tak oczekiwanej w głowie każdego dziecka. A zatem NIE ODTWARZANIE a Tworzenie i Improwizacja.

PO CO BIGBAND, CHÓR, PO CO TO WSZYSTKO?

Dlaczego uczymy inaczej niż inni? 

I. Wojnar uważa, że wychowanie przez sztukę angażuje całą osobowość dziecka, wpływa na wszechstronny jego rozwój, na zachowanie pożądanej równowagi między kształceniem umysłowym a rozwojem uczuć i wyobraźni.

Dla dzieci muzyka ściśle klasyczna może okazać się zbyt poważna w interpretacji. Muzyka jazzowa zaś posiada w sobie charakter rozrywkowy, nadając swoim przekazem wiele cennych wartości.

Czyż nie?

Jazz to przede wszystkim rytm. „Muzyka i rytm znajdują drogę do najbardziej tajemnych miejsc duszy” – pisał Platon. Publicysta L.Terpiłowski zauważa platoniczny niejako związek między rytmem a młodzieżą. Pisze: „Po prostu jazz, jako forma muzyczna bogata w pełną dynamiki rytmikę jest szczególnie predestynowany na nowoczesną muzykę taneczną. Młodzież nasza lubi tańczyć, tańczy chętnie i stąd wielka popularność”. To właśnie rytm jest czynnikiem, który jednoznacznie przyciąga młodych ludzi. Czyż nie?

Warto więc także zwrócić uwagę na to, że młodzież chętnie chodzi na dyskoteki, słucha muzyki na smartfonie, a co za tym idzie korzysta z muzyki, najbardziej z najważniejszego jej elementu – rytmu. „Gdy muzyka oddala się zbytnio od tańca to zaczyna usychać” - pisał Ezra Pound.

Prof. Dr Zofia Lissa pisze o tym następująco: „Jazz oddziałuje na odmienne pokłady ludzkiej psychiki, żywotne zwłaszcza u młodzieży”. I właśnie o owe uczucia chodzi w edukacji muzycznej. Przy okazji w niejednym młodym człowieku rodzi się coś, co dla wieku dorastania jest częstym, i jakże pozytywnym zjawiskiem. To pasja.

Friedrich Gulda pisał o tym następująco: „jazz (muzyka rozrywkowa) istnieje i rozwija się wszędzie tam, gdzie panuje entuzjazm i pasja”. O tym, co powoduje, że człowiek niejednokrotnie poświęca cały swój czas jednej tylko rzeczy, poetycko pisał M. Gaszyński:

„Tę pasję znajdziesz blisko: filatelistyka

lub jazda na rowerze, ziemia dla rolnika,

czy zbieranie zegarów, morze, polityka.

Jest ponad inne pasje jedna - to muzyka”.

Młody uczeń błądzi w świecie - nie tylko muzyki, ciągle szuka i próbuje wykraczać poza normy. Muzyka rozrywkowa daje przykład jak można w sposób idealny połączyć zrywanie pewnych barier z inteligentnym i mądrym rozwojem intelektu.

To muzyka rozrywkowa daje wykonawcy aż tak wiele „wolności”, wolności tak oczekiwanej i będącej na pierwszym miejscu w głowie dziecka, czego niestety surowa muzyka klasyczna nie daje...

Czy więc warto uczyć się odtwarzania? Przerażającym wydaje się zjawisko kończenia kolejnych lat nauki gry, bez umiejętności gry ze słuchu. Czyż nie?

DLACZEGO MUZYKA ROZRYWKOWA? (nieodłącznie obok klasyki)

Dlaczego MUZYKA ROZRYWKOWA?

Ogólna niechęć młodzieży do muzyki klasycznej sprawia, że potrzeba szukać nowych rozwiązań edukacyjnych, takich, które jednocześnie jak to zwykło się mówić: „bawiąc uczą a ucząc bawią”.

Zbigniew Drzewiecki, znany pianista dochodzi do wniosku, że muzyka rozrywkowa - z pozoru lekka, wręcz obyczajowa muzyka stworzona przez niewolników: “odkrywa przed nami rąbek tajemnicy, tego czym naprawdę jest, i jakie wartości tak naprawdę reprezentuje”. Drzewiecki pisząc o kompozytorach klasycznych i elementach muzyki rozrywkowej w nich zawartych daje nam dowód na to, że muzyka rozrywkowa a muzyka klasyczna - to być może tylko z pozoru dwa zupełnie inne światy. Wielu twierdzi, że to właśnie jazz jest muzyką klasyczną Stanów Zjednoczonych. Być może jest między nimi cienka granica, a może jej w ogóle nie być.

Słusznie o owej dwulicowości pisał Luigi Dallapiccola: „Gdyby przyszło stwierdzić któregoś dnia istnienie jednolitej, ogólnej tendencji zamiast tendencji różnorodnych – dzień taki oznaczałby koniec sztuki”. Wydaje się więc, że nie tylko muzyka klasyczna jest: „wyższą formą objawienia, wyższą niż wszelka mądrość i filozofia” jak zwykł mawiać Ludwik van Beethoven o naszej JEDNEJ muzyce.

O związku jazzu z klasyką mówiono od zawsze. Jako muzyka amatorów wzbudzała zachwyt i ciekawość wielu. Wielki dyrygent współczesny Leopold Stokowski, powiedział, że: „jazz jest najbardziej zdumiewającym zjawiskiem w całej historii muzyki światowej”. Rzeczywiście, jako zjawisko rozrywka jest czymś zupełnie nowym i fascynującym. Stefan Kisielewski pisze: „jazz jest muzyką stworzoną przez „szarych ludzi”, przez nikomu nie znanych amatorów, muzyką w założeniach swych, jeśli nie taneczną, to w każdym razie rozrywkowo – popularną, stosującą jednocześnie w swym języku dźwiękowym wszelkie najbardziej na pozór elitarne zdobycze i eksperymenty światowej awangardy”.

Niegdyś jeden z muzykologów stwierdził, że muzyki tak naprawdę nie da się podzielić, zawsze coś z jednej można odnaleźć w drugiej. Może, gdyby Bach miał możliwość to przeniósł by swoje rytmiczne utwory właśnie np na big band? Oczywiście było by to z czysto fizycznych powodów nie możliwe. Z pewnością jednak, jak czytamy w biografii Bacha: „Tak dobrze Kapelmistrz wie, jak dopasować się do swoich słuchaczy”, tak też niewątpliwie zarówno Bach jak i twórcy rozrywkowi chcieli wiedzieć, tworząc czego oczekują od siebie i czego oczekują od nich słuchacze, a nade wszystko w przypadku tych drugich - ich młodsza grupa.

Także wykonawstwo daje nam dowód na wspaniałość tej muzyki. O wyjątkowych zdolnościach instrumentalistów rozrywkowych czytamy u pianisty Drzewieckiego: „muzycy jazzowi, to „pierwszorzędni instrumentaliści”, umiejący grać na kilku instrumentach, które zmieniają w czasie produkcji, obdarzeni świetnym poczuciem rytmu i umiejętnością fantazjowania (…). Znakomitość wykonawcza opisana jest także przez Wacława Sachsa. Pisze on: „wielka improwizacja, wielki twórczy wysiłek w graniu rzeczy niepowtarzalnych, niezapisanych na papierze nutowym”. Są to kolejne słowa wskazujące na wrażenie, jakie robi na słuchaczu wykonywana muzyka, wykonywana - nie, jak muzyka klasyczna z nut, lecz z pamięci, jako często czysta spontaniczna improwizacja.

Muzyka rozrywkowa niezależnie od naszej woli, jest etapem obiektywnym rozwoju muzyki tanecznej, a więc jest muzyką dzisiejszą. „Tak jak menuet bawił pokolenie Jana Sebastiana Bacha, walc wiedeński pokolenie Jana Straussa, romanse cygańskie – naszych rodziców, tak muzyka rozrywkowa bawi i teraz większość z nas”. Dlaczego?

Bo Każdy człowiek szuka czegoś w muzyce z doczesności. Jak mawiał już w XVI wieku Marcin Luter: „muzyka w zależności od swego charakteru zdolna jest pokonać w człowieku smutek, utrzymać w cuglach wesołość, dodać odwagi wątpiącym, upokorzyć pysznych, uspokoić zakochanych, uśmierzyć wrogość”. Tego też każdy oczekuje od muzyki – zrumienia i szczerości. Szczególnie oczekuje tego młodzież, szukająca drogi do jakiegoś celu, ucieczki, pomocy czy po prostu rozrywki.

Na pytanie „czym jest dla Ciebie muzyka?”- Luis Armstrong, stwierdził: „nie ważne jak i co grasz, ważne żeby to płynęło z serca - nie z przymusu do ćwiczenia”. A jeśli nadal ćwiczysz już kolejny, a może nawet “nasty” rok z kolei i jeszcze nie skomponowałeś niczego, nie grasz bez nut? - to . . . ?

Czy wreszcie to tylko muzyka klasyczna sprawia, że muzyka jest nieśmiertelna?

Otóż nie.

Siłą i magią muzyki są tematy muzyczne, które nam się nie wiedzieć czemu podobają. Dlaczego jedne utwory lubimy innych nie? Czy to nie na tym polega ciągłość i wielkość muzyki?

Z pewnością nie było by magii muzyki, gdyby nie szczerość i serce, co ważne - niewykształconych przecież muzycznie „synów i córek” tego największego muzycznego zjawiska - muzyki rozrywkowej. “Triumf uczucia – będzie triumfem jazzu”. Takie słowa powiedział Albert Nicholas, słynny klarnecista z Nowego Orleanu. Należy się bez wątpienia zgodzić z tymi słowami, gdyż to właśnie uczucie i temat muzyczny - wcale nie biegłość czy godziny audycji i teorii w muzyce gwarantowało od zawsze jej nieśmiertelność.

Okazuje się, że to właśnie twórcza improwizacja i skomponowanie łatwo wpadającego w ucho tematu przed radością odtwarzania - stanowią największą tajemnicę muzyki, której dotyka właśnie muzyka rozrywkowa...

O tym, że dzieci nudzi szkoła wiadomo już nie od dziś.

Zawsze jednak młodemu człowiekowi w jego buntowniczej rzeczywistości towarzyszy muzyka. Wiesław Myśliwski w swoim Traktacie o łuskaniu fasoli pisał o wyjątkowej roli muzyki w życiu tak: „Gdy słowa już daremne, myśli daremne, a wyobraźni nie chce się już wyobrażać, jeszcze tylko muzyka. Jeszcze tylko muzyka na ten świat, na to życie”.

Muzyka tradycyjna, klasyczna, bo taką głównie wykorzystuje się na tradycyjnych lekcjach muzyki, negatywnie kojarzona przez młodzież stanowią mało atrakcyjne otoczenie w młodzieżowym świecie muzyki rozrywkowej, dającej ukojenie młodym zmysłom. O bezspornym znaczeniu istnienia rozrywki w muzyce, często niedocenianym, trafnie pisze Marek Gaszyński: „Zmieniają się mody muzyczne, mijają pokolenia, ale muzyka rozrywkowa istnieć będzie zawsze i zawsze będzie nam towarzyszyć”.

Czy wobec powyższych oczekiwań młodych i nie tylko istnieje świadome połączenie świata nauki, klasyki, rozrywki i młodzieńczego buntu?

W toku edukacji muzycznej, w prowadzeniu do rozwoju osobowości dziecka, przedstawianiu mu wzorców, ideałów, prezentowaniu nagrań często zdarza się, że nauczyciele zapominają o tym właśnie zbuntowanym świecie wewnętrznym dziecka, o jego otoczeniu, problemach wieku dojrzewania.

Zbuntowana i szczera młodzież potrzebuje zabawy, to normalna kolej rzeczy. Z duchem czasu taka też staję się powoli i współczesna szkoła, z coraz większą swobodą i tolerancją. Pamiętać należy jednak o tym, że „wszystko wolno, ale nie wszystko wypada”. Jak to mówił trafnie już w XVIII wieku Fryderyk Schiller w swych listach o wychowaniu estetycznym: „człowiek bawi się tylko wtedy, kiedy jest człowiekiem w pełnym tego słowa znaczeniu, i wtedy tylko jest człowiekiem pełnym, kiedy się bawi”.

Rytm, energia, duch, szczerość, mistrzostwo wykonania, to wszystko stawia muzykę rozrywkową w innym zupełnie świetle.

Europa stworzyła harmonię, a Ameryka i Afryka rytm? Takie stwierdzenia coraz częściej słyszy się wśród znawców jazzu. Muzyka rozrywkowa (jazzowa) zapisywana była i jest często nie na pięknych kartach nutowych, lecz w głowach milionów muzyków. Czym naprawdę jest ten wytwór?

We wstępie do Mistrza i Małgorzaty Michała Bułhakowa czytamy słowa Goethego: „Wiec kimże w końcu jesteś? Jam częścią tej siły, która wiecznie zła pragnąc, wiecznie czyni dobro”. Myślę że częściowo można te słowa odnieść do muzyki rozrywkowej.

Jazz od zawsze przeciwstawiany był klasyce i uważany był za muzykę typowo rozrywkową, idąc tym tokiem myślowym zdecydowanie słabszą.

Jednak czy nie powinno się czasem powiedzieć że nie ma jazzu, nie ma klasyki a jest jedna, piękna, JEDNA muzyka?

Jazz jest wobec muzyki artystycznej jakąś równoległą, ale jednocześnie na wskroś samodzielną „ścieżką obok drogi”, a zarazem bywa – nie zawsze o tym wiedząc – jej ambasadorem wobec szerokich mas odbiorców.

Kiedyś ktoś powiedział, że muzyka niczym nie przypomina sztuki. Przypomina perfumy.

Muzyka rozrywkowa (jazz, pop, rock) i zawarta w nim magia niosą w sobie niewidoczną, ale ujmującą energię. David Crosby, znany amerykański muzyk powiedział, że poprzez muzykę można zmienić system wartości swoich słuchaczy i w końcu wykraść ich rodzicom. To my jako nauczyciele muzyki możemy jak nikt inny dotrzeć do zbuntowanych głów. Bo przecież:„ muzykę każdy na swój sposób lubi, ona należy do naszej codzienności. Dla jednych jest celem życia, dla innych przyjemnym zjawiskiem towarzyszącym, albo stałym zagłuszaczem. Wystarczy rozejrzeć się rankiem w autobusie. Śmiem twierdzić ze co najmniej połowa pasażerów ze słuchawkami w uszach słucha ścieżki dźwiękowej do własnego życia. Świata bez muzyki nikt nie potrafi sobie nawet wyobrazić”.

Takie spostrzeżenia czytamy w najnowszej książce niemieckiego dyrygenta Christopha Drossera.

Dzięki muzyce więc możemy pogłębiać twórcze tajemnice i odkrywać piękno wychowania człowieka przez sztukę.

bottom of page